GŁÓWNA / HISTORIA / MATYLDA / ROKSANA / GALERIA / BOKSER FORUM / KONTAKT / LINKI 

H I S T O R I A

Pierwszym Prezesem Zarządu Spółki została Roksana....
A było to tak:


~~ Rok 1995 ~~

Urodziła się w lipcu ( którego lipca nie wie nikt - z obliczeń wyszło nam, iż około 26) w wielodzietnej rodzinie (matka i ośmioro rodzeństwa). Ojciec był Championem Europy i medalistą koloru rudy blond, matka ciemny brąz w pręgi i pochodziła z Sochaczewa. Nazwana wtedy została Zuzą. Jedynie ona i jej braciszek po ojcu byli 'rudymi blondynami', reszta rodzeństwa jak matka. Kiedy zobaczyliśmy ją na giełdzie zwierząt na warszawskich siekierkach miała 6 tygodni. Zwróciła na siebie naszą uwagę prezentując swoją żywotność (latała w tą i z powrotem po śpiącym rodzeństwie w klatce)...

~~ 30 sierpnia 1995 ~~

Kupiliśmy ją czyszcząc kieszenie ze wszystkiego co mieliśmy.
Właścicielką została 11-letnia Irmina.
- październik: pierwszy spacer na zewnątrz...
- listopad: pierwsza kość...
- 24 Grudnia wypadło 20 st. mrozu...
Nie byliśmy na to przygotowani. Ubraliśmy ją w sweterek Młodszej Pani, był za duży, przepasaliśmy go paseczkiem od letniej sukienki. Sprzączka w kształcie kwiatka ślicznie wypadła na grzbieciku. W windzie na jej widok wstawiony facet zmrużył oczy, zmrużył jeszcze raz spojrzał ponownie, patrzył niepewnie, aż do końca trasy wytrzeźwiał. Cały czas nieufnie oraz z przerażeniem patrzył na elegancko ubranego psa. Wiedzieliśmy, iż myśli, że to jego pijacka wyobraźnia. Nie wyprowadzaliśmy go z błędu...

~~ Rok 1996 ~~

- Kwiecień: Pierwsza ucieczka z pierwszą cieczką - na szczęście odnajduje się cała i zdrowa pod szkołą Pańci.
- Lipiec: Roksanka pierwszy raz wyjeżdźa na wczasy.
Od razu podczas jej nieobecności kradną rower. Roksana musi skrócić miły pobyt na wsi, gdzie poznała młodociane koziołki biorąc je za psy. Bawiła się z nimi, nauczyła się od nich buźć, nie miała jednak rogów. Wyrwała najlepszej kurze gospodyni pióra z ogona.
- Listopad: dostała pierwszą piłkę i to od razu do gry w nogę (przez przypadek, piłka wypadła z rąk małej Pańci) od razu ujawnił się jej talent. Grała nosem na zamarzniętym wylewisku na trawniku. Szybko zebrała się grupa gapiów. Po pogoni za nią i odebraniu jej piłki otrzymała oklaski od zebranych. Od tej pory wybijała nosem piłkę każdemu napotkanemu na swojej drodze graczowi. Drugą pasją Roksany okazała się bobrza robota. Uwielbia wszelkie gałązki, gałęzie, a także duże pnie.
Obrabia je zębami, dokonuje tzw. korowania.

~~ Rok 1997 ~~

W życiu Roksany pojawia się mały rotweiler Aris. Piesek przyjaciółki pani mamy. Najpierw nie chce go wpuścić do domu. Po bliższym poznaniu już go wpuszcza ale nie pozwala mu dotykać zabawek.

~~ Rok 1998 ~~

Roksana nauczyła się już wszystkich poleceń, sztuczek oraz chodzenia przy nodze bez smyczy. Nie może jednak opanować jednego - oddawania patyka po poleceniu aport. Patyk bezskutecznie wyrywany ciągle pozostaje w pysku Roksi. Uznała za świetną zabawę wyrywanie jej patyka przez państwa. Ciągamy się nim do dziś. W historii nie zdarzyło się by oddała go dobrowolnie bez podstępu.

~~ Rok 1999 ~~

Za Roksaną oglądają się wszystkie psy obojętnie czy ma cieczkę czy nie. Jest też ulubienicą CAŁEGO OSIEDLA ludzkiego. Na spacerach ma zawsze widownię, kiedy skacze do podniesionego do góry patyka, robi w powietrzu salta i piruety. Niestety maniactwo piłkarskie jest nie do opanowania.
- Lipiec: wtargnęła na boisko, odebrała graczom piłkę i rozegrała mecz od bramki do bramki wbijając po kilka goli. Ścigało ją kilkanaście osób włącznie z właścicielami. Nie poddała się dobrowolnie piłkę odebrała jej właścicielka przydeptując smycz.
Pierwszy raz wyjechała w Polskie może na dwa tygodnie. Pokochały ją tam wszystkie dzieci. Państwo nie mieli łatwego życia. Zaraz po śniadaniu pod drzwiami pokoju w domu wczasowym ustawiały się kolejki dzieci. Wszystkie pukały i oznajmiały po otwarciu drzwi "że one do Roksanki". Roksia uwielbia też kopać dołki. Na plaży miała raj kopalniczy. Uwielbia kamienie. Na brzegu było ich pełno, ale pod wodą. Przyglądała im się od kilku dni. Wreszcie pewnego dnia wsadziła łeb pod wodę i prychając wyjęła z wody wielki kamień. Na jej pysku pojawił się niemal uśmiech.
~~ Rok 2000 ~~

Roksana ma oczywiście od lat w pokoju małej Pańci swoje posłanie, a raczej profesjonalny psi kojec wyłożony futerkiem, własny koc i poduszkę. Jest to wspaniałe posłanie w ciągu dnia kiedy państwa nie ma w domu. Natomiast nocą Roksanka od dziecka sypia w łóżku z małą pańcią. Ta nieopatrznie jako dziecko nakrywała małą Roksię kołdrą. Dziś śpią łeb w głowę na poduszce obok siebie, a niech nie zostanie przykryta. Udaje że trzęsie się z zimna, nikt nie ma serca jej nie przykryć....
To samo robi po kąpieli, żeby opatulić ją kołdrą udaje, że ma febrę, mimo że jest wytarta do sucha.
- Lipiec: no wreszcie duża pani ma urlop, jej przyjaciółka też. Co wieczór wychodzą z nimi na długie spacery. Po tym miesiącu Arisek zakochał się w Roksi, chyba z wzajemnością. Już nawet po urlopie spacery musiały być kontynuowane, gdyż i jeden i drugi pies stawały w dwóch różnych blokach i mieszkaniach o tej samej wieczornej godzinie pod drzwiami a potem ciągnęły do miejsca gdzie spotykały się by już razem kontynuować spacer. To nie wiarygodne ale na przywitanie Aris jak prawdziwy facet obejmował ją łapą za plecy. Nie wiemy czy by ją pocałował. Zawsze miał kaganiec. Pod koniec sezonu spacerowego który trwał od maja do października panie ogłosiły je narzeczeństwem. Psy ciężko znosiły zimę. Roksana obudziła dużą pańcie pewnej zimowej nocy pokazując, iż mocno musi wyjść. Była 2 w nocy. Pani wybiegła z nią na trawnik. Roksia ciągnęła ją jak szalona ta zaspana biegła za nią zaspana. Na końcu Roksana stanęła i patrzyła na nią zdziwiona. Pani ocknęła się i zrozumiała, że Roksana doprowadziła ja do miejsca spotkań z Arisem. Pani wracała mając przekleństwa w ustach, a Roksia nawet nie zrobiła siku. Chyba bardzo tęskniła....
Pani zdobyła nowe mieszkanie. Roksia ciężko przeżyła przeprowadzkę. Ale już po dwóch tygodniach świetnie czuła się w nowym miejscu. Otrzymała honorowe miejsce pod stołem w największym pokoju i piękne posłanie. W nocy nadal sypiała z paniami na ludzkich łóżkach.

~~ Rok 2001 ~~

W tym Roku sezon Roksi i Ariska panie z litości zainagurowały już w kwietniu ogłaszając ich mężem i żoną bez prawa posiadania potomstwa. Tym czasem cała ludzka bliższa i dalsza rodzina oraz znajomi namawiali do rozmnożenia cudownej i kochanej Roksanki. Zaczęliśmy rozglądać się za rasowym bokserem, partnerem do prokreacji. Obydwie pańcie były pełne obaw czy to dobry pomysł. Partner miał mieć taką samą maść, nie mógł być za wielki, najlepiej postawy Roksany i musiał mieć tak samo jak Roksana długie paluszki u przednich łapek, które u Roksany wyglądały bardzo szlachetnie zwłaszcza, kiedy leżąc na fotelu kładła jak dama łapkę na łapce. Znalazł się partner. Jest ładny, lubi Roksanę i już odbyły się pierwsze rozmowy z właścicielami. Ma na imię Maksymilian lub w skrócie Maksio. Pierwsze rozmowy dotyczyły marcowej cieczki. Tu niestety trzeba uwzględnić okres między 9 a 14 dniem. Wypadły święta Maksio wyjechał i przepadło. Zima wydała nam się zbyt okrutna na sprowadzanie na świat maleństw i tym razem odpuściliśmy sobie my, tym bardziej, że Duża pańcia zgubiła telefon do właścicieli Maksia. Jej małżeństwo z Ariskiem kwitło. Roksana uwielbia sylwestra. O północy siada w oknie i ogląda fajerwerki, nie boi się wybuchów.

~~ c.d.n ~~



KATALOG STRON

© 2005-2009 bokser Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie materiałów znajdujących się na stronie zabronione.